wtorek, 26 sierpnia 2014

Rozdział 13

Myślałam o następnym fanficu. Albo może to będzie po prostu opowiadanie? Mówicie, co o tym myślicie. Z tym fanficiem jestem do przodu więc rozdziały będą znowu regularnie, w poniedziałki, jak zawsze :)

Luke

Wyszedłem z pokoju Sally i zszedłem na dół do chłopaków. Beau, Jai i James leżeli na kanapie i oglądali telewizję a Skip przeglądał lodówkę w poszukiwaniu jedzenia. 
- To kogo zapraszamy na impre? - Zapytałem siadając obok mojego bliźniaka. 
- Kogo sie tylko da. - Odparł Beau. - Zadzwońmy do tej dziewczyny, która dopiero się wprowadziła. Jak ona tam miała na imię? Lea? Sandy?
- Chelsea. - Powiedział Daniel przyłączając się do rozmowy. - Przyjechała tu ze swoim bratem, są nawet spoko.
- Oczywiście wszystkich sąsiadów. Może Cam znowu przyniesie wódkę. - Jai aż zatarł ręce i wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
- A Sally przyjdzie? Nie była z nami na żadnej imprezie. Może się nas boi? - Zastanawiał się James.
- Też bym się nas bał gdybym nie znał nas tak dobrze. - Stwierdził najstarszy chłopak poprawiając snapbacka.
- Będzie, właśnie z nią gadałem. - Odparłem a reszta chłopaków popatrzyła na mnie dziwnie. - No co? 
- Zaliczasz ją dzisiaj? - Zapytał Jai. Beau i Yammouni zaczęli się śmiać a Skip skrzywił się lekko.
- Przecież dopiero co zaczęliśmy chodzić. Mam ją tak od razu zerżnąć? - Zapytałem zmieszany. Miałem nadzieję, że nie było tego po mnie widać.
- Upij ją trochę i zacznij czarować, nie oprze się temu twojemu urokowi. - Zażartował chłopak ze snapbackiem.
- Nie sądzę, żeby się na to zgodziła. - Zachichotałem na myśl o tym, jak zareagowałaby dziewczyna, gdybym powiedział jej, co zakładali chłopcy.
- Kiedyś musicie to zrobić. A dzisiaj jest idealna okazja. - James popatrzył na mnie kiwając zabawnie brwiami a ja lekko się zaczerwieniłem. Chociaż nie byłem naprawdę chłopakiem Sally to zacząłem rozważać pomysł moich przyjaciół. Była naprawdę gorąca, ale lubiła Daniela. Poza tym nie chciałem jej wykorzystać. Postanowiłem więc, że jeżeli da mi jasno do zrozumienia, że chce się ze mną ruchać to wtedy zacznę działać. "Mogę jej ewentualnie pomóc w dobrej zabawie. Zaproponować kilka drinków z dużą ilością alkoholu lub zaproponować grę w butelkę..."
- Coś ty się tak zamyślił Luke? - Zapytał Daniel z przekąsem.
- Pewnie zastanawia się jak zaciągnąć naszą małą przyjaciółkę do łóżka. - Zaśmiał się chłopak ze snapbackiem biorąc telefon do ręki. - Ja obdzwinię wszystkich znajomych a wy załatwcie coś do żarcia. - Polecił Beau.
Zamówiłem pizzę i wysłałem Jamesa, i Jai'a po piwo i różne inne atrakcje. Skip ozdabiał dom.
Nie mogłem doczekać się imprezy.

               *            *           *
Sally

Kiedy wyszłam z pokoju impreza trwała już w najlepsze. Głośna muzyka i alkohol to to, za czym tęskniłam. Może i mam za słabą głowę, ale co tam. Teraz miałam imprezować z Janoskians! Zawsze chciałam iść z nimi na melanż. Z nimi nie ma nudy.
- No, Sally, nareszcie jesteś! - Krzyknął Beau. Wszedł na stolik i włączył mikrofon.
- Ludzie! Poznajcie Sally! - Jego głos i wydobył się z głośników i wszyscy popatrzyli na nas.
- Sally... - Zwrócił się do mnie. - To są ludzie. 
- Cześć! - Krzyknęli chórem imprezowicze i wrócili do przerwanej zabawy.
- I po co to było? - Zachichotałam pomagając chłopakowi zejść ze stołu.
- Nie wiem. Baw się dobrze! - Chłopak ze snapbackiem pomachał mi i wskazał na grupkę ludzi stłoczoną w samym kącie pomieszczenia.
Podeszłam tam i zobaczyłam Skipa. Siedział w kółku i kręcił butelką a wokół niego siedziało kilkanaście osób. W tym gapiące się na niego z uwielbieniem dziewczyny.
Wzięłam szybko łyka jakiegoś drinka i przysiadłam się do gry.
Szkło zakręciło się kilka razy i powoli wskazało... Na mnie. W tamtej chwili dziękowałam Bogu za mojego farta.
Daniel spojrzał na mnie zaskoczony i uśmiechnął się uroczo. Coś mi mówiło, że jestem cała czerwona na twarzy, ale w tamtej chwili się tym nie przejmowałam.
Chłopak zbliżył się powoli i pocałował mnie. Poczułam w brzuchu tysiące motyli. I fajerwerki. Motylkowe fajerwerki. Chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie, ale niestety inni byli trochę zniecierpliwieni. Zostaliśmy rozdzieleni co nie spodobało się ani mi, ani Skipowi.
- Teraz ty kręcisz. - Jakiś gość wręczył mi bytelkę a ja niewiele myśląc zakręciłam nią i wylosowałam blondynkę. Wyglądała sztucznie i tanio. Wygięła usta coś na kształt uśmiechu i pochyliła się ku mnie akurat kiedy ktoś pociągnął mnie za ramię.
- Szukałem cię. - Powiedział Luke.
- W samą porę się zjawiłeś. Już myślałam, że będę musiała się lizać z... nią. - Wskazałam dyskretnie palcem na dziewczynę, którą wylosowałam.
- Całowałaś się z Danielem? - Zapytał starszy bliźniak uśmiechając się pod nosem.
- Może. - Zaczerwieniłam się a Luke zachichotał. Opowiedziałam mu o tym, jak Skip się uśmiechnął i jaki był zawiedziony, kiedy odciągnięto nas od siebie.
- No to musimy to oblać! - Stwierdził dając mi kieliszek wódki. Z początku się opierałam, ale kiedy chłopak podniósł kieliszek do toastu zrobiłam to samo i duszkiem wypiłam jego zawartość.
- Chodźmy trochę popływać. - Luke pociągnął mnie w stronę basenu, w którym znajdowało się pełno osób.
- Nie mam na sobie stroju kąpielowego. - Szepnęłam.
- Jak dla mnie to możesz pływać nawet nago. - Zażartował chłopak a ja grożąc mu palcem zdjęłam z siebie bluzkę na ramiączka i szorty. Rzuciłam je gdzieś na bok i w bieliźnie weszłam do wody zaraz za bliźniakiem, który miał na sobie spodenki do kolan.
Luke złapał mnie za rękę i razem popłynęliśmy na głęboką wodę gdzie prawie nikogo nie było. 
Chlapaliśmy się i śmialiśmy tak głośno, że ludzie zaczynali się na nas gapić. 
Chłopak zanurkował i próbował rozpiąć mi stanik na co ja zaczęłam go podtapiać. Ta "zabawa" trwała aż Luke'owi zaczęło kończyć się powietrze. Starszy bliźniak wynurzył się i ogłośił chwilowe zawieszenie broni na co pokowałam niechętnie głową.
Wyszliśmy z wody i skierowaliśmy się z stronę jacuzzi biorąc po drodze kilka drinków. Usiadłam w ciepłej wodzie dokładnie przed Luke'iem, który przyglądał mi się z dziwnym wyrazem twarzy. Uznałam, że jest troche wstawiony, tak samo jak ja, i nie należy się tym zbytnio przejmować.
- Wiesz. - Powiedziałam próbując przekrzyczeć głośną muzykę. - Jesteś całkiem fajnym niby chłopakiem. - Odparłam dopijając resztkę alkoholu. 
- A ty jesteś całkiem fajną niby dziewczyną. - Odpowiedział z uśmiechem chłopak. - Chociaż miałem lepsze.
Kopnęłam go pod wodą na co zachichotał. 
Nastała chwila milczenia, która ani troche nie była krępująca. Po prostu siedzieliśmy patrząc na siebie a w okół nas ludzie tańczyli w rytm dzikiej muzyki. 
Zauważyłam, że Luke się do mnie podsówa dopiero kiedy sama zaczęłam się do niego zbliżać. 
Kiedy siedzieliśmy już całkiem blisko siebie chłopak wplątał delikatnie  palce w moje czarne włosy.
- Całkiem spoko jest ta wasza impreza. - Szepnęłam spoglądając w oczy starszego bliźniaka.
- Mhm. - Mruknął Luke pochylając się nade mną. Pocałował mnie. Nie poczułam w sumie nic specjalnego, zaledwie lekkie mrowienie na ustach, ale po tylu drinkach nawet pocałunek z nieznajomym wydałby mi się szalenie podniecający. Chłopak objął mnie w pasie a ja zarzuciłam ręcę na jego szyję.
Łaskotało mnie lekko w brzuchu, albo przez alkohol, albo po prostu Luke tak na mnie działał. Otworzyłam lekko oczy i zamiast bliźniaka zobaczyłam twarz Daniela. Przypomniało mi się jak jeszcze tego samego wieczoru się z nim całowałam i jak dobrze się z nim czułam.
Odskoczyłam od Luke'a jak oparzona i próbowałam się podnieść, chciałam jak najszybciej z tamtąd uciec.
- Sally..?- Westchnął starszy bliźniak wstając niepewnie na nogi. Skołowana zatoczyłam się do tyłu i niemal wypadłam z jacuzzi.
- Prze-przepraszam. - Wydukałam i uciekłam. 
Zapomniałam o swoim ubraniu, które leżało gdzieś przy basenie i pobiegłam prosto do mojego pokoju czując łzy w oczach. Zamknęłam za sobą drzwi i oparłam się o nie zsuwając się na ziemię.
Czułam się jak zdzira. Nie chodziłam ze Skipem, ale poczułam się, jakbym go zdradzała. "A co jeśli to zobaczył? Może nie będzie chciał mieć ze mną nic wspólnego?!". Takie myśli chodziły mi po głowie i chociaż wiedziałam, że trochę przesadzam nie mogłam ich od siebie odpędzić.
Pochlipując przebrałam się w nową bieliznę i czyste ubranie. Chciałam się jakiś ogarnąć przed ponownym wejściem na imprezę, ale pomyślałam, że i tak wszyscy uznają, że się zchlałam.
Chciałam znaleźć kogoś, z kim mogłabym porozmawiać. Musiałam znaleźć Beau'a. 
Wypatrzyłam go na drugim końcu pokoju jak rozmawiał z jakimś gościem. 
- Beau. - Rzuciłam na powitanie przerywając jego rozmowę z nieznajomym. - Musimy pogadać.
Chłopak spojrzał na mnie i uśmiech znikł z jego twarzy.
- Zgadamy się później. - Powiedział do kolegi i zwrócił się do mnie. - O co chodzi?
- Nie tutaj. - Szepnęłam. Beau spojrzał za mnie i wytrzeszczył oczy ze zdziwienia. Już chciałam się odwrócić kiedy chłopak ze snapbackiem odezwał się drżącym głosem.
- Świetnie. - Wymamrotał uśmiechając się do mnie nerwowo. - Znam doskonałe miejsce do prywatnych rozmów. Chodźmy. - Chwycił mnie trochę za mocno i poprowadził za sobą.
- O co chodzi?? Co się stało?? - Zapytałam wyrywając się z jego uścisku. Chłopak znowu zerknął w tamto miejsce a ja podążyłam za jego spojrzeniem.
- Sally, nie... - Ale było już za późno. Kiedy zobaczyłam to, co tak zdenerwowało Beau'a mój nastruj uległ natychmiastowemu pogorszeniu. Przy barku stał Daniel z jakąś dziewczyną (muszę przyznać z niechęcią, że była całkiem ładna) i całował się z nią. Aż gotowałam się z wściekłości. To ja się tak zamartwiałam moim pocałunkiem z Luke'iem a ten dupek jakby nigdy nic lizał się z jakąś blond panną. SUPER. Jakiś cichy głosik w mojej głowie podpowiedział mi, że w ogóle nie obchodzę Daniela na co zdenerwowałam się jeszcze bardziej.
Wkurwiona rozglądałam się za jakimś ostrym nażędziem kiedy zobaczyłam grupkę ludzi stojących na parkiecie. Chwilę później ruszyłam w ich stronę szybkim krokiem. Beau wołał za mną, ale ja nie zwracałam na niego uwagi. Już wiedziałam co zrobić. 
"Zemsta będzie słodka"

sobota, 2 sierpnia 2014

Stary imagin

Żeby wam się nie nudziło to mam dla was takiego starego imagina, którego kiedyś napisałam, jeszcze przed zaczęciem bloga :DD (Już wtedy podobało mi się imię Sally xD)

Był słoneczny, wakacyjny ranek w Melbourne. Od dawna chciałam pojechać do Australii a teraz chodiłam po jej ulicach jakbym znała ją od zawsze. A wszystko dzięki Google maps! Właśnie miałam iść do sklepu gdy zobaczyłam wielką grupę ludzi stłoczoną na dziedzińcu. "Pewnie jakieś przedstawienie uliczne" pomyślałam i poszłam w tamtą stronę. Wszyscy stali dookoła czterech (całkiem niezłych) chłopaków, którzy usiłowali namówić na coś ludzi.
- Przepraszam, wiesz może co się dzieje? - zapytałam młodego chłopaka z kolczykiem w wardze. Popatrzył na mnie zdziwiony (pewnie mnie nie zrozumiał przez brytyjski akcent), ale zaraz potem uśmiechnął się szeroko.
- Hej, chłopaki!!! Znalazłem kandydatkę! - Zawołał i pociągnął mnie w sam środek zamieszania.
- WSPANIALE! - Krzyknął chłopak z fullcapem. Zaczął coś do mnie mówić tyle, że ja nie zrozumiałam nic więc tylko kiwałam głową.
- Skip, czy jesteś pewny, że ona w ogóle mówi po angielsku? - Blondyn z kolczykiem zachichotał i podszedł do mnie.
- Rób to, co my. - Powiedział a ja przytaknęłam tym razem słysząc wszystko wyraźnie. - No to zaczynamy! - Wyglądało na to, że nagrywali jakiś filmik na YouTube. Ktoś włączył muzykę a ja wybuchnęłam śmiechem. "Chyba nie każą mi tańczyć do Talk dirty... Prawda?" zapytałam samą siebie a zaraz potem został mi przedstawiony wspaniałomyślny układ taneczny wymyślony przez niejakiego Beau.
- Jak masz na imię? - Zapytał nastolatek z niebieskim pasemkiem.
- Eee, Sally.
- Ja jestem Luke. Sally, będziesz stała z Beau i Jai'em. - tu wskazał na chłopaka wyglądającego jak on. Chwilę później dotarło do mnie, że oni są bliźniakami. - A ja i Daniel, ten blondyn, będziemy stali za wami. James nagrywa. Powodzenia. - Pokazał kciuki w górę na wypadek jakbym go nie zrozumiała.
Następne kilka minut nagrywaliśmy nasz taniec i co dziwne, czułam wzrok chłopaków na moim tyłku. A może mi się tylko zdawało?
-Odwaliliśmy dzisiaj wspaniałą robotę. Sally, jutro udostępniamy filmik na yt. To jest nasze konto. -Powiedział Beau i napisał mi coś na karteczce. Kiedy nadszedł czas na pożegnanie Daniel przytulił się do mnie jako pierwszy a ja zdziwiona poklepałam go po plecach. Odwróciłam się i już miałam iść kiedy usłyszałam jak chłopcy się śmieją.
- Hej Sally!!! - Krzyknął Luke a ja odwróciłam się. - Daniel mówi, że wyglądasz sexi w tych spodenkach i... AŁA, Daniel. - Luke dostał po głowie od czerwonego jak burak blondyna a ja zaczerwieniłam się.
Wróciłam do swojego hotelu z uczuciem tęsknoty za tymi pięcioma wariatami. Kiedy zdejmowałam spodnie coś wypadło z ich tylnej kieszeni. Podbiosłam skrawek papieru i zobaczyłam na nim nabazgrany numer telefonu z podpisem "Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy - Daniel xx"

piątek, 1 sierpnia 2014

Wakacje B)

Wybaczcie, że nie pisze, ale jestem na wakacjach, pisze rozdziały i od razu jak wrócę do coś dla was wrzucę :P Mam nadzieję, że fajnie sie bawicie i w ogóle :DD

piątek, 6 czerwca 2014

Rozdział 12

HEJA!!!!! WITAM PO (ZA)DŁUGIEJ PRZERWIE. MAM NADZIEJĘ, ŻE NIKOGO Z WAS NIE ZAWIODŁAM ANI NIC. TO WSZYSTKO MOJA WINA. 
PRZEPRASZAM, ŻE ROZDZIAŁ TAKI KRÓTKI, ALE TROCHĘ WYSZŁAM Z WPRAWY I MUSZĘ SIĘ OD POCZĄTKU WPROWADZIĆ, ŻE TAK POWIEM, W ŻYCIE SALLY (GŁÓWNEJ BOHATERKI). MIŁEGO CZYTANIA :DD

- Wstawaj! - Usłyszałam tuż przy uchu.
- O co chodzi? - Podniosłam głowę i otworzyłam oczy.
- Idziemy dzisiaj w specjalne miejsce. - Powiedział siedzący przede mną Jai. Cieszył się jak dziecko.
- A muszę iść? - Zapytałam. Byłam niewyspana i najchętniej w ogóle nie wychodziłabym z łóżka.
- NO jasne, że musisz. Bez ciebie nie będzie tak fajnie. - Luke mrugnął do mnie a ja uśmiechnęłam się. " Co jak co, ale to udawanie staje się coraz przyjemniejsze" pomyślałam a zaraz potem dałam sobie mentalnie w twarz. Kochałam się przecież w Danielu a nie Luke'u!
- Ubieraj się, niedługo wychodzimy. - Powiedział Beau ozięble. Chyba był zły chociaż nie wiem o co. Pewnie myślał, że powiem mu o co chodzi ze mną i Luke'iem... miał do tego prawo. Był dla mnie kimś w rodzaju przyjaciela.
Wyszliśmy z hotelu po niecałej godzinie i ruszyliśmy w stronę centrum.
Co chwilę słyszałam przekleństwa i widziałam krzyczących na siebie ludzi. Tutaj było to chyba bardziej naturalne niż w Londynie. Nie twierdzę, że tam się nie przeklina i nie podnosi głosu, ale Anglia... jakby to ująć... jest trochę bardziej wychowana.
- Kiedy dojdziemy? - Zapytałam marudnym tonem.
- Kiedy zaczniemy skarbie. - Szepnął Luke i wszyscy zaczęli się śmiać. Poczerwieniałam zażenowana i odsunęłam się od nastolatka tak daleko jak było to możliwe.
- Na razie idziemy na spotkanie z fanami. - Wyjaśnił James ledwo powstrzymując chichot. Trochę poprawiło mi to chumor, nareszcie mogłam porozmawiać z kimś NORMALNYM. 
Szliśmy sobie w milczeniu i tak jakoś zaczęłam się gapić na Daniela. Nie wiem ile razy to już mówiłam, ale on jest taki sexi, że nie mogę. Nagle wpadłam na kogoś, kto stał przede mną.
- Uważaj jak leziesz! - Krzyknęła blondynka, z którą się zderzyłam. Chciałam jej coś odpowiedzieć, ale zobaczyłam wielki tłum ludzi (głównie nastolatek) stłoczonym przy jednym z budynków.
Rozejrzałam się za chłopakami, ale nigdzie nie mogłam ich znaleźć. Penie zgubili się w tłumie, z resztą, nie zdziwiłabym się.
- Eee... Na co czekacie? - Rzuciłam w przestrzeń.
- Na Janoskians oczywiście. - Odpowiedziała jakaś dziewczyna stojąca przed blondynką, na którą wpadłam.
 - Co za ćwoki. - Pokręciłam głową i zaczęłam przepychać się przez ludzi. Nie raz musiałam odpychać od siebie płaczące nastolatki. Gdzy byłam już w połowie drogi do budynku, w którym powinni być chłopcy usłyszałam głos Luke'a. Spojrzałam w górę i zobaczyłam ich wszystkich stojących na dachu autobusu. "Ja pierdolę" uderzyłam się otwartą dłonią w twarz i podbiegłam do pojazdu.
- Co wy robicie?! - Syknęłam do Jamesa, który jako jedyny mnie zauważył.
- Gdybyśmy nie stanęli tak wysoko już dawno by się na nas rzuciły. - Wskazał na tłum a ja w duchu przyznałam mu rację.
- Mogliście mnie chociaż uprzedzić. - Szepnęłam, ale już nikt tego nie usłyszał.
W zasadzie nawet fajnie się bawiłam. Śpiewaliśmy piosenki, Beau powiedział nam trochę kawałów, a na koniec, kiedy Jai miał już rzucić się w tłum dziewczyn przyjechała policja. Chłopcy mieli przerąbane. Na szczęście dostali tylko ostrzeżenie, ale jeżeli zrobią coś takiego jeszcze raz to pójdą do paki.
Zawieźli nas na komisariat, żeby wziąć odciski palców (tak na przyszłość) i pozwolili nam iść.
- Szalony dzień. - Przyznał Luke łapiąc mnie za rękę.
- Czy możemy już wrócić do hotelu? - Zapytałam.
- Nie jedziemy do hotelu. Czas jechać do domu. - Powiedział Daniel i poprowadził nas do vana stojącego przy komendzie policji.
- Jak to "do domu"? - Zdziwiłam się.
- Przecież mamy dom w LA. To zaledwie dwa dni stąd. - Stwierdził Jai zajmując miejsce przede mną.
- A, no tak. TYLKO dwa dni. - Usiadłam na środkowym siedzeniu z tyłu i kiedy już wszyscy wsiedli do vana ruszyliśmy przed siebie.
                                       
                                            *                          *                         *

Dwa dni minęły dość szybko.
Wysiadłam z samochodu i podziwiałam dom chłopaków. Był zajebisty. I taki duży! Do tego basen i inne atrakcje... nie mogłam się doczekać aż wejdę do środka.
- Podoba ci się? - Zapytał Beau. Odezwał się do mnie pierwszy raz od Nowego Jorku.
- Jest wspaniały. - Uśmiechnęłam się do niego a on to odwzajemnił.
- Hmmm... między nami wszystko okej? - Zapytał niepewnie chłopak ze snapbackiem a ja pokiwałam entuzjastycznie głową. - No to dobrze. - Beau wyglądał na uspokojonego. Wprowadził mnie do domu i pokazał, gdzie jest mój pokój. Jego zdecydowanie największą zaletą było to, że znajdował się tuż przy sypialni Skipa.
- Miłej zabawy. - Powiedział Beau dosyć dwuznacznie i mrugnął do mnie po czym wyszedł.
Nawet nie chciało mi się rozpakowywać. Po prostu walnęłam się na łóżko i wykończona siedzeniem w aucie zasnęłam.
                                         
                                         *                              *                        *

- Hej. - Szepnął Luke a ja otworzyłam ostrożnie oczy. W pokoju było całkowicie ciemno, ledwo go mogłam zobaczyć. Podniosłam się na łokciach. - Masz ochotę na kolacje? - Zapytał a ja po krótkim zastanowieniu pokręciłam głową. Z powrotem opadłam na posłanie, ale chłopak złapał mnie za ramię. - Robimy dzisiaj imprezę, musisz koniecznie przyjść. - Patrzył na mnie błagalnie a ja nie potrafiłam mu odmówić. - Kiedy Daniel jest pijany łatwo z niego wyciągnąć prawdę. - Dodał chłopak a ja uśmiechnęłam się mimowolnie.
- Będę. - Szepnęłam a Luke zachichotał.
- Impreza za godzinę. Nie spóźnij się. - Chłopak wyszedł a ja włączyłam lampkę nocną i zaczęłam przeszukiwać swoją torbę w poszukiwaniu czegoś, co nadawałoby się na imprezę.



wtorek, 25 marca 2014

Sorry

Przepraszam, że nie było wczoraj rozdziału, ale byłam trochę zajęta, to była jednorazowa wpadka 😁

poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział 11

JEŚLI CHCECIE BYĆ INFORMOWANI TO POD TYM POSTEM DODAJCIE SWOJE TWITTEROWE NAZWY. CHOCIAŻ TAK WŁAŚCIWIE TO NIE WIEM PO CO MAM WAS INFORMOWAĆ SKORO ROZDZIAŁY ZAWSZE POJAWIAJĄ SIĘ W PONIEDZIAŁKI.

- Nie ma mowy! - Powiedział Luke kiedy po raz setny poprosiłam go o przejażdżkę na kolejce górskiej.
- No proooszę. Będę cię trzymać za rękę, żebyś się nie bał. - Przekonywałam, ale starszy bliźniak nawet nie chciał mnie słuchać.
- Ja z tobą pojadę. - Zaproponował Daniel a wszyscy popatrzyli na niego zdziwieni łącznie ze maną. Reszta chłopaków też nie była chętna do jazdy na tym potworze więc powiedziałam, żeby na nas nie czekali i poszli dalej.
To była największa kolejka jaką w życiu widziałam. Usiadłam na jednym z foteli i zapięłam pasy bezpieczeństwa oraz opuściłam metalową rurę, która miała chronić przed spadnięciem jakbyśmy przypadkiem jechali do góry nogami.
Kolejka ruszyła i zaczęła powoli wjeżdżać na górę.
Spojrzałam w dół. Byliśmy już dosyć wysoko, ale nadal jechaliśmy aż w końcu zatrzymaliśmy się na szczycie. Zaraz mieliśmy zjechać.
- Gotowa? - Zapytał Skip a ja podekscytowana pokiwałam głową.
- Chyba tak. - Chłopak złapał mnie za rękę w geście pocieszenia a ja uśmiechnęłam się do niego i właśnie wtedy wagony ruszyły.
Jechaliśmy z zawrotną prędkością a ja śmiałam się i krzyczałam w tym samym czasie. Nie wiem jak wyjaśnić to uczucie, ale byłam jednocześnie przerażona i szczęśliwa.
Wszystko zakończyło się jak dla mnie zbyt szybko. 
- I co, podobało ci się? - Zapytałam Skipa a on słabo pokiwał głową. Był blady, chyba przejażdżka nie przypadła mu do gustu. 
Poszliśmy dalej mijając różne budki z watą cukrową i najróżniejszymi zabawkami do wygrania.
- Ej, zakład, że wygram tą dużą, różową małpę? - Wskazałam na pluszaka, który wisiał na sznurku przy jednym ze stoisk.
- Ok. - Daniel zaśmiał się i razem podeszliśmy do faceta, stojącego za ladą.
- Zasady są proste, strącisz wszystkie puszki wygrywasz nagrodę główną. - Skip zapłacił za moje trzy strzały i zaczęliśmy grę.
Mój ojciec nauczył mnie wygrywać takie gry. Wystarczy mocno uderzyć by strącić przyklejone do siebie puszki.
Pierwsza piłka przeleciała obok głowy faceta, który nas obsłużył, odbiła się od ściany i trafiłaby Daniela prosto w twarz gdyby ten nie uchylił się przed rozpędzoną piłeczką.
- Jesteś pewna, że wiesz co robisz?
- Jasne, jestem w tym mistrzem. - Odparłam przymierzając się do drugiego strzału.
- Tylko spróbuj tym razem trafić w puszki i nas przy tym nie pozabijać. - Popatrzyłam na chłopaka groźnie a on robił minę niewiniątka.
- Uważaj co mówisz bo następnym razem nie trafię specjalnie. - Ostrzegłam nastolatka a on uśmiechnął się przymilnie.
Zamachnęłam się mocno i z całej siły pchnęłam piłkę w stronę sześciu postawionych na sobie pustych puszek. Tym razem trafiłam i strąciłam je wszystkie.
Facet zza lady i Skip przypatrywali mi się z otwartymi ustami a ja zadowolona wzięłam różową zabawkę i poszłam dalej.
Zanim znaleźliśmy resztę chłopaków minęło z pół godziny. Zauważyliśmy ich kiedy wychodzili z wielkiej karuzeli.
- Hej, jak się bawiliście? - Zapytałam i podeszłam do Beau'a, który wyglądał jak siedem nieszczęść.
- Było spoko, Beau zrzygał się kilka razy, jak zawsze z resztą. - Powiedział Luke przyglądając się mojej nagrodzie. - Skąd masz tą małpkę? Daniel ją dla ciebie wygrał? - Zapytał starszy bliźniak patrząc na mnie znacząco.
- Nie, sama ją zdobyłam. Za drugim razem! Specjalnie dla ciebie. - Pocałowałam Luke'a w policzek i podałam mu pluszaka.
- Oooo, jak słodko. - Skomentował James.
- Czy możemy stąd iść? Zaraz się porzygam. - Stwierdził Beau a ja podtrzymałam go, żeby nie upadł.
- Ale byliśmy tu tak krótko. - Zaczął marudzić Jai a ja trzepnęłam go w ramię.
- Nie zachowuj się jak dziecko. - Wyszliśmy z parku rozrywki i ruszyliśmy w stronę metra.
Kiedy wsiedliśmy do jednego z wagonów usiedliśmy na wolnych miejscach i czekaliśmy na nasz przystanek. Siedziałam między starszym bliźniakiem a Beau'em, który oparł głowę na moim ramieniu.
Daniel, Jai i James usiedli przed nami. Próbowałam nie patrzeć na Skipa, który wbijał wzrok w moją rękę splecioną z ręką Luke'a. Naprawdę był o mnie zazdrosny czy w jakiś sposób dowiedział się, że nie jestem dziewczyną starszego bliźniaka? To pytanie cały czas krążyło po mojej głowie i prawdę mówiąc wolałam wnawiać sobie, że jest o mnie zazdrosny. Nie wiem co by się stało gdyby prawda wyszła na jaw.
*     *     *
Kiedy byliśmy już w hotelu położyłem się w łóżku i zamknąłem oczy. "Nie wiem dlaczego zgodziłem się wejść na tą przeklętą karuzelę, ale teraz płacę za swoją głupotę!" pomyślałem i przekręciłem się na drugi bok znowu odczuwając mdłości. 
- Potrzeba ci czegoś? Może ci coś przynieść? - Zapytała Sally a ja pokręciłem przecząco głową. 
- Posłuchaj, musimy pogadać. - Szepnąłem tak, żeby tylko dziewczyna mogła mnie usłyszeć. - Na osobności.
- Może najpierw się prześpij a potem... 
- Nie, teraz! - Wpatrywałem się z uporem w oczy Sally aż ta westchnęła.
- No dobrze, tylko jak pozbyć się chłopaków? - Zapytała niebieskooka a ja zastanawiałem się tylko przez chwilę.
- Hej, wiecie, że w tym hotelu co tydzień jest organizowana sesja modelek w bikini?
- Nie żartuj. - Powiedział Jai.
- Ja nie żartuję w takich sprawach. - Po chwili chłopcy ulotnili się z pokoju i zostałem tylko ja i Sally.
- Nie mogę uwierzyć, że dali się na to nabrać. - Zachichotała brunetka.
- Zanim się zorientują, że nie ma żadnej sesji minie trochę czasu. A teraz do rzeczy. Dlaczego chodzisz z Luke'iem?? Ostatnio powiedziałaś mi, że to Daniel ci się podoba. - Dziewczyna nagle zbladła.
- Ja... - Zająknęła się i odwróciła wzrok. - To skomplikowane. - Szepnęła zaciskając usta. 
- Co sprawiło, że Skip przestał ci się podobać? - Sally parsknęła śmiechem, ale zaraz potem opamiętała się.
- On nie... Nie przestał mi się podobać. Nadal go... Lubię. 
- To dlaczego jesteś z Luke'iem? 
- Jak już powiedziałam, to bardzo skomplikowane. 
- Nie możesz mi po prostu wyjaśnić o co chodzi? - Zapytałem cicho a ona spojrzała na mnie błagalnie. Otworzyła niepewnie usta i już miała coś powiedzieć kiedy do pokoju weszli Jai, James, Luke i Daniel.
- Na dole nie ma żadnej sesji zdjęciowej.- Powiedział James udając oburzenie. 
- Jeszcze wrócimy do tej rozmowy. - Sally pokiwała głową.
- A tak w ogóle to gdzie my jesteśmy? Znaczy w jakim mieście. - Spojrzałem na nią pytająco a ona tylko wzruszyłam ramionami.
- Nowy Jork. Jesteśmy w Nowym Jorku. - Brunetka wyglądała na nieco wytrąconą z równowagi. 
- Aż tak daleko?? - Zapytała samą siebie i poszła sobie zostawiając mnie samego ze sobą. 
*     *     *
Zawsze chciałam pojechać do USA, ale teraz... byłam przerażona. Gdyby rodzice o tym wiedzieli...
- Hej, wszystko dobrze? - Zapytał Luke podchodząc do mnie.
- Tak, tylko... Beau pytał się mnie dlaczego razem chodzimy. - Szepnęłam a starszy bliźniak spoważniał.
- Powiedziałaś mu?
- Nie.
- Nie możesz nikomu powiedzieć. Jeżeli Beau, albo Jai dowiedzą się, że jesteśmy razem, żeby wzbudzić zazdrość u Daniela będą próbowali was od siebie oddalić. - Ostrzegł nastolatek a ja popatzyłam oskarżycielsko na rozmawiających ze sobą braci.
- Nie pozwolę na to. - Wyszeptałam zdeterminowana.
- Dobrze. A teraz pocałujmy się.
- Po co?
- Żeby wzmocnić nasz "związek" 
- Nie ma mowy. - Prychnęłam a Luke zachichotał. 
Wieczór spędziliśmy wszyscy razem na rozmawianiu. Bardzo mi się to podobało. 
Dziwne, że tak niedawno się poznaliśmy a już jesteśmy w stanie mówić sobie wszystko. Nawet te największe tajemnice.

poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 10

KTO DZISIAJ TWEETUJE?? :DD #MAGCONTOPOLAND

- ... prosimy wszystkich o zapięcie pasów. Podchodzimy do lądowania, prosimy wszystkich o zapięcie pasów! - Obudziłam się gwałtownie z głębokiego snu i wyjrzałam za okno. Oczywiście nie było nic widać przez te cholerne chmury...
Próbowałam zapiąć pas a kiedy mi się nie udało poprosiłam o pomoc Jamesa. Chłopak popatrzył na mnie rozbawiony i zapiął mnie a ja znowu odwróciłam się do okna. Nie miałam pojęcia gdzie teraz jesteśmy, ale i tak nie mogłam się doczekać lądowania.
Schodząc po schodkach rozglądałam się na boki, ale byliśmy na kompletnym odludziu. Prawie bym się wywaliła na twarz gdyby nie Luke, który był tuż za mną.
- Dzięki. - Rzuciłam i poszłam dalej.
- Dzięki? DZIĘKI?! Należy mi się chyba coś więcej niż zwykłe "dzięki" za uratowanie życia.
- Uratowanie życia? - Popatrzyłam na niego z politowaniem a on uśmiechnął się złośliwie.
- Mogłaś przecież upaść i coś sobie zrobić.
- No dobra, czego chcesz? - Odparłam zrezygnowana.
- Całusa. - Powiedział Luke'a a ja spojrzałam na niego zdziwiona.
- Chyba oszalałeś... - Kiedyś, jak jeszcze nie znałam chłopaków osobiście, marzyłam, żeby pocałować przynajmniej jednego z nich, ale teraz... nie chciałam, żeby Skip to zobaczył. Może i on mnie nie lubi tak, jak ja jego, ale chyba nie polubi mnie bardziej kiedy zobaczy mnie całującą starszego bliźniaka.
- No dawaj, jeden buziak w usta. - Nalegał chłopak a ja popatrzyłam na pozostałych zdenerwowana. Reszta chłopaków pakowała bagaże do vana, który stał zaparkowany na parkingu lotniskowym. Nie zwracali na nas uwagi.
- No to jak? - Luke pokiwał zabawnie brwiami i zrobił dzióbek.
- W policzek i gdzieś... gdzie jest mniej ludzi. - Wymamrotałam.
- Wstydzisz się mnie?? - Zapytał udając oburzenie.
- Nie, oczywiście, że nie!
- No to dawaj. - Chłopak nadstawił policzek a ja upewniając się, że na pewno nikt na nas nie patrzy zbliżyłam się do niego. Kiedy moje usta były tuż przy jego twarzy on odwrócił głowę i nasze wargi się złączyły.
Zszokowana nie wiedziałam co zrobić a Luke doskonale wykorzystał chwilę mojej niedyspozycji by pstryknąć kilka zdjęć. Odskoczyłam od niego jak oparzona i wytarłam usta wierzchem dłoni.
- CO TO KURWA MIAŁO BYĆ?!?! - Ryknęłam cała czerwona ze złości.
- Nie udawaj, że ci się nie podobało. - Zażartował starszy bliźniak wpatrzony w telefon. Wstukał coś na klawiaturze a zaraz potem w pełni usatysfakcjonowany schował IPhone'a do kieszeni spodni. Na raz rozległ się dźwięk przychodzącego powiadomienia u każdego z chłopaków. Jai, Beau, James i Daniel wyjęli telefony by sprawdzić co się stało a po chwili wszyscy spojrzeli na mnie zszokowani. 
- Coś ty zrobił? - Zapytałam groźnie stojącego obok mnie Luke'a.
- Ja? Nic. Tylko wstawiłem nasze wspólne zdjęcie na Twittera. O, i zaznaczyłem na nim chłopaków i napisałem, że jesteś moją nową dziewczyną. - Nastolatek na dowód pokazał mi posta, którego podała dalej już połowa populacji ziemskiej.
- Ty... - Syknęłam z rosnącą wściekłością. 
Chłopcy nadal przyglądali mi się z niedowierzaniem. Skip też. Gapił się na mnie z lekko otwartymi ustami. 
Zebrało mi się na płacz.
Bez słowa weszłam do samochodu i usiadłam na tylnym siedzeniu, które zwykle zajmował Skip. Obrażona na cały świat (a w szczególności na Luke'a) zakryłam się kapturem bluzy. Nie chciałam płakać, ale jakoś tak wyszło.
Kiedy chłopcy wsiedli do vana i ruszyliśmy do następnego hotelu nastała niezręczna cisza. Daniel usiadł obok mnie czego wolałam uniknąć. To co się stało... to było dla mnie zbyt żenujące. Pewnie nie miałam już u niego szans. A wszystko przez Luke'a. 
Wlepiłam w tył jego głowy nienawistne spojrzenie. Przez całą podróż do hotelu gapiłam się na niego aż w końcu dojechaliśmy na miejsce. 
Wchodząc do pokoju nie spószczałam z niego wzroku. Chciałam, żeby wiedział jak bardzo zła na niego jestem. Gdyby mój wzrok zabijał Luke dawno by już nie żył. 
- Okej, o co chodzi? - Zapytał chłopak nie wytrzymując już napięcia.
- Zgadninj!!! - Warknęłam. 
- Pierwsza kłótnia kochanków. - Szepnął Jai a ja odwróciłam powoli głowę w jego stronę. Gdyby nie starszy bliźniak zabiłabym go, udusiła gołymi rękami.
- Może porozmawiamy na korytarzu? - Zapytał spokojnie Luke a ja zgodziłam się i razem wyszliśmy z pokoju.
- Zanim cokolwiek powiesz daj mi się wytłumaczyć. - Zaczął nastolatek a ja popatrzyłam na niego wyczekująco. - Wiem, że wściekasz się o to zdjęcie bo boisz się co pomyśli Daniel... - Nie chciałam okazywać, że jestem zdziwiona, z resztą czego ja się spodziewałam? Beau pewnie im wszystko wygadał. - Ja zrobiłem to specjalnie. Bo widzisz, ostatnio założyłem się z chłopakami, że zaczniesz się spotykać ze Skipem a ja nie chcę biegać nago po ulicy, wiesz o co mi chodzi? - Szczerze mówiąc to zrozumiałam tylko, że założył się, że będę chodzić z Danielem. Ale to mi w zupełności wystarczyło.
- I po co się zakładałeś?! Teraz Daniel na pewno nie będzie chciał się ze mną spotykać. I to przez ciebie! 
- Daj mi dokończyć. - Przerwał mi chłopak a ja zamilkłam. - No więc wymyśliłem, żeby udawać twojego chłopaka. Wtedy Skip zrobi się zazdrosny i zadziała. 
- A skąd taka pewność?
- Uwierz mi, znam go od przedszkola. - Uśmiechnął się Luke. - I zanim powiesz, że to beznadziejny pomysł pomyśl. Obydwoje na tym skorzystamy. Ty będziesz mieć wymarzonego chłopaka a ja wygram zakład. I wszyscy będą zadowoleni!
- To... nie jest wcale głupie. - Przyznałam niechętnie. 
- To co, wchodzisz w to? - Zapytał Luke wyciągając w moją stronę rękę. 
- Wchodzę. - Potrząsnęłam jego dłonią. 
- I wiesz co? Wcale nie całujesz aż tak źle jak myślałem. - Udeżyłam nastolatka z całej siły w tył głowy a on jęknął rozmasowywując bolące miejsce.
Razem wróciliśmy do pokoju trzymając się za ręcę (pomysł Luke'a, nie mój).
- Pogodziliście się? O co w ogóle poszło? - Zapytał Beau patrząc na mnie zdezorientowany.
- A... nieważne. - Powiedział pogodnie Luke i pocałował mnie w policzek na co uśmiechnęłam się. Chłopcy nadal wyglądali na zdziwionych, ale nie zadawali pytań. I dobrze. Nie wiem, co miałabym na nie odpowiedzieć...
- No to... co dzisiaj robimy? - Jai przerwał ciszę swoim pytaniem.
- Może wyjdziemy gdzieś na miasto? Porozglądać się i takie tam. - Zaproponował James, ale ja chyba nie miałam ochoty na chodzenie po mieście.
- Chodźmy do wesołego miasteczka, podobno mają tu niesamowite kolejki górskie. I nie zabraknie też tunelów miłości dla naszych gołąbeczków. - Młodszy bliźniak zabawnie poruszył brwiami a ja wywróciłam oczami zapominając na chwilę o mojej roli.
- Będziecie się mogli obściskiwać do woli. - Mruknął z przekąsem Daniel. Poczułam się obrażona, ale po chwili Luke pochylił się nade mną i wyszeptał mi do ucha :
- Nasz plan zaczyna działać. - Podniosło mnie to trochę na duchu. Odrobinę.
- Ja się zgadzam. - Powiedział Beau. Jai, Luke, ja i James pokiwaliśmy chętnie głowami a Skip mruknął, że mu wszystko jedno.
Wyszliśmy z hotelu i skierowaliśmy się do metra. Beau sprawdził jak dojechać do wesołego miasteczka a ja już nie mogłam się doczekać. Byłam w lunaparku tylko raz w życiu i to jako mały berbeć więc nie pamiętałam zbyt wiele. To będzie odlot.
Starszy bliźniak złapał mnie w pasie a ja objęłam go i pierwszy raz pomyślałam, że może nie będzie tak źle udawać jego dziewczynę.